Wieczorny incydent na ulicy Różyckiego. Mężczyzna krwawił na przystanku, nikt nie reagował.
Wczoraj wieczorem na ulicy Różyckiego doszło do niepokojącego zdarzenia. Na jednym z przystanków autobusowych siedział skulony, krwawiący mężczyzna, który – jak się później okazało – potrzebował pilnej pomocy medycznej. Przez około 20 minut nikt z przechodniów ani kierowców nie zatrzymał się, aby sprawdzić, co dzieje się z poszkodowanym, ani aby wezwać pomoc.
Na miejsce ostatecznie przyjechał patrol policji, który udzielił mężczyźnie pierwszej pomocy oraz wezwał pogotowie ratunkowe. Karetka zabrała poszkodowanego z przystanku do szpitala. Nie wiadomo jednak, w jakim stanie znajduje się obecnie mężczyzna ani co było przyczyną jego obrażeń.
Próbowaliśmy uzyskać oficjalne informacje dotyczące zdarzenia. Policja jednak nie chciała komentować sprawy – rzeczniczka zasugerowała jedynie, że „nie jest to temat medialny”, odmawiając podania szczegółów. Nie udało nam się również potwierdzić, czy ktoś faktycznie powiadomił służby, czy też funkcjonariusze znaleźli mężczyznę podczas rutynowego patrolu.
To zdarzenie po raz kolejny pokazuje, jak łatwo w dzisiejszych czasach przejść obok osoby potrzebującej pomocy. Znieczulica społeczna sprawia, że nawet ktoś krwawiący na przystanku może przez dłuższy czas nie otrzymać wsparcia. Na szczęście w tym przypadku policjanci zareagowali szybko, a mężczyzna trafił pod opiekę medyków.









Oliwia
Piszą państwo że nikt nie pomógł a mój narzeczony zadzwonił na 112 i czekał aż przyjedzie pomoc
Adam Diabeł
Niestety żyjemy w kraju gdzie jeden człowiek ma w dupie drugiego człowieka i najchętniej zamiast pomóc w takich sytuacjach i okolicznościach, najchętniej by dodatkowo podeptał i zamknął oczy żeby nie widzieć tego kogoś, kto właśnie może być w stanie wykończenia i właśnie powoli odchodzi z tego świata..
Ludzie patrzą tylko na siebie
Wiem to na własnym przykładzie...
Przykro ale takie jest życie w tym kraju Niestety..